alberaplfirma doradcza

albera.pl / Blog / Kupowanie

Kupowanie4 min czytania

AI w cieniu urzędu: dlaczego zakaz nie wystarczy

Urzędnicy korzystają z AI, choć urzędy jej nie kupiły. Holenderska gmina pokazała, ile to może kosztować. Wniosek jest prosty: legalne narzędzie trzeba kupić, zanim zrobią to za instytucję jej pracownicy

W marcu szpital dziecięcy w Bydgoszczy potwierdził, że lekarz rezydent poprawił z pomocą ChatGPT trzy zdania wywiadu w wypisie z oddziału ratunkowego. Szpital podał, że do narzędzia nie trafiły dane wrażliwe pacjenta. Nie chodzi o ocenę lekarza. Ten przypadek pokazuje coś ważniejszego: sztuczna inteligencja już pracuje w instytucjach, nawet jeśli żadna z nich jej nie kupiła

Liczby, które trzeba znać

Pilotażowe badanie NASK, przeprowadzone jesienią 2025 roku na 6093 urzędnikach z 1361 urzędów, pokazało, że 46 procent badanych używało w pracy generatywnej AI w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Jednocześnie 5742 z 6093 osób pracuje w urzędach, które takich narzędzi nie wdrożyły. Jako przeszkody urzędnicy wskazują brak przepisów i ich niejasność (po 73 procent) oraz brak procedur wewnętrznych (70 procent). Badanie nie jest reprezentatywne, ale kierunek jest czytelny

Podobny obraz daje lutowy raport Urzędu Ochrony Danych Osobowych: 95,9 procent z 492 badanych organizacji, w większości publicznych, uznało się za niegotowe albo niepewne wobec wymogów RODO przy korzystaniu z AI

Eindhoven: miesiąc kontroli i nieznana liczba osób

Holenderska gmina Eindhoven sprawdziła, co jej pracownicy wysyłają do publicznych narzędzi AI. Kontrola trwała miesiąc i wykazała, że trafiały tam dokumenty mieszkańców, w tym z opieki nad młodzieżą, a także raporty wewnętrzne i CV. Gmina nie wie, ilu osób dotyczy wyciek. Zablokowała publiczne narzędzia, zgłosiła incydent urzędowi ochrony danych i poprosiła dostawcę o usunięcie plików. Dziś pracownicy korzystają z wewnętrznego narzędzia AI gminy

To nie wyjątek. Holenderski urząd ochrony danych dostał w latach 2024 i 2025 kilkadziesiąt zgłoszeń wycieków przez czatboty, a w 2025 roku więcej niż rok wcześniej

Dlaczego sam zakaz nie działa

Zakaz bez legalnej alternatywy przenosi problem z komputera służbowego na prywatny telefon. Ludzie korzystają z AI, bo oszczędza im czas. Instytucja, która chce panować nad danymi, musi dać im narzędzie co najmniej tak wygodne jak publiczny czat, a przy tym bezpieczne

5 marca Ministerstwo Cyfryzacji pokazało pierwszy przewodnik po AI dla administracji publicznej, a na premierę przyszło blisko 1700 przedstawicieli samorządów. Przewodnik daje wiedzę. Narzędzie i zasady każda instytucja musi jednak kupić i wdrożyć sama

Co z tego wynika dla kupującego

  • sprawdzić, z jakich narzędzi AI pracownicy korzystają dziś, także z prywatnych
  • spisać zasady i od razu wskazać narzędzie, które ich pilnuje
  • w zamówieniu wymagać, żeby dane zostawały pod kontrolą organizacji i nie służyły do trenowania modeli
  • wymagać rejestru użycia, który pokaże audytorowi, kto i do czego korzystał z AI
  • zaplanować szkolenie, bo według NASK chce go 87 procent badanych urzędników
Andrzej Albera

Od ponad 30 lat w projektach IT, także o znaczeniu krytycznym dla państwa. Doradza zarządom i zamawiającym, jak mądrze kupować, wdrażać i rozwijać AI